gorsze kobiety

Czy istnieją gorsze kobiety? Inna, nie oznacza gorsza.

Wielokrotna rozwódka. Samotna matka. 25 letnia dziewica. Nastoletnia matka. 35 letnia singielka. 50 letnia swingierka.

Co wspólnego mają te wszystkie wymienione kobiety? Ktoś by powiedział, że są inne, gorsze. Coś z nimi nie tak?

W kwietniu minie kolejny rok od rozstania się z moim eks mężem. Gdy nad moim małżeństwem pojawiła się gilotyna rozstania, nie myślałam o łatkach. Byłam rozdarta, pomiędzy kocham, wybaczam i walczę, a pakuje manatki i odchodzę z tego cyrku. Dopiero gdy ze wspólnego domu na obrzeżach Londynu, odjeżdżałam, z kilkoma walizkami 10-letnim, lekko porysowanym Mercedesem, poczułam ciężar.


Moment, kiedy wsiadłam w auto w drodze do Edynburga


Ciężar wolności i stereotypów idących wraz z nią. Miałam niespełna 30 lat na karku i mąż zostawił mnie dla innej. Odrzucona, a teraz jeszcze rozwódka. Jak ja zacznę życie od nowa? Co ludzie będą myśleć? Czy jestem gorszą kobietą, bo mam 30 lat i właśnie się rozwodzę? Czy kogoś będzie obchodzić co, tak naprawdę, się stało? Czyja to była wina?

Głowa pełna pytań, zero miejsca na radość z nowych początków.

Gdyby jeszcze dołożyć fakt, że mój ojciec nie był wzorcowym mężem — pił, bił i zdradzał, to mamy uszkodzoną dziewczynę, już od czasów nastolatki. Czy moja historia, a takich jest tysiące, sprawia, że jestem gorsza?

Uszkodzone? Wybrakowane? Gorsze kobiety – co z nimi nie tak?

Każda z nas ma historię do opowiedzenia. Nic nie dzieje się bez przyczyny i za każdą podjętą decyzją, stoją jakieś powody. Przyjmujemy, jako obserwatorzy, że znamy te powody. Szacujemy, oceniamy, hipotetycznie zakładamy, co się wydarzyło w życiu tej kobiety. Sortujemy ludzi wedle przyjętych społecznie norm. Narzucamy standardy, które nam akurat odpowiadają.

Jakie mamy standardy?

  • Takie, że jak ślub, to na zawsze. No dobra, raz można się pomylić. Ale dwa?! Trzy?! Jak w małżeństwie się źle dzieje, to trzeba walczyć! Zawsze i do końca!
  • Jak jest mama, to musi być gdzieś ojciec. Jak nie ma ojca to, albo mama jest uciśniona, a ojciec jest skurwysynem, albo matka się puściła.
  • Dziewczyny nie powinny sypiać z chłopakami zbyt wcześnie, najlepiej to dopiero po ślubie i z tym, którego kochają. Ale!!! Ale 25 letnia dziewica, to jest coś dziwnego.
  • Nastoletnie matki, to bankowo puszczalskie i już w życiu nic im nie wyjdzie.
  • Kobieta ma czas na znalezienie męża i zrobienie dzieci tak do 32 roku życia, ale już 35 to totalnie maksimum! Później będzie już za późno!
  • Kobiety w średnim wieku powinny się szanować, a takie rzeczy jak swingerzy, biseksualści i inne takie to zboczeństwo i nieszanowanie się!

Niestety, takie standardy mamy w Polsce. Tyle że to nie społeczeństwo stanowi problem. To nie ONI stanowią problem. My sami oceniamy innych, a co gorsza siebie, według przyjętego przez nas punktu odniesienia. Kto nam dał prawo do sortowania ludzi, według jakiś chorych standardów? Kto nas nauczył wmawiania sobie, że jesteśmy gorsze od innych, porównywania siebie?

Ludzie to nie towary na allegro, czy ebay, których możemy opisać przez określenie ich stanu. Nie ma czegoś takiego jak kobieta “używana”, ale w dobrym stanie. Nie istnieje dziewczyna, która jest “Nowa”, ale z defektem.
Dlaczego, więc sami siebie tak opisujemy i dajemy prawo innym do używania takich określeń wobec nas?

Ta kobieta, która rozwiodła się już trzy razy, raczej tego nie planowała. Może pierwszy ślub wzięła na przekór rodzicom w wieku 19 lat, a gdy żar nastoletniej miłości wygasł, przyszedł rozwód. Drugi mąż odszedł, bo nie mogła mieć dzieci, a trzeci zdradził, a ona nie potrafiła wybaczyć. Czy coś jest z nią tak? Czy jest jedną z gorszych kobiet? Czy może powinniśmy jej bić brawa, że mimo wszystkich niepowodzeń, ona ciągle próbuje.


Może ta samotna matka, porównuje się każdego dnia do tych “idealnych” rodzin z instagrama, jednocześnie walcząc o najlepszą przyszłość dla swojego dziecka. A może… a może zaplanowała bycie samotną matką? Czy prowadzenie dziecka za rękę, bez faceta u boku sprawia, że jest się, gorszą kobietą?

Nie daj sobie wmówić, że istnieje coś takiego, jak gorsza kobieta!

Zapamiętaj moja droga, że co by się w Twoim życiu nie wydarzyło, to nigdy nie będziesz wybrakowana, uszkodzona czy gorsza. To, że ktoś ma w życiu lepiej, inaczej nie daje mu prawa do oceniania tego, kim jesteś, kim masz być. Człowiek z 20-letnim pożyciem małżeńskim, dwójką dzieci i domkiem na wsi nie ma wiedzy i doświadczenia, żeby oceniać Twoje wybory. Przeciętny Kowalski nie ma wiedzy i doświadczenia, żeby zabronić zdrowej, 50-letniej kobiecie eksperymentować z seksem i sypiać z facetami o 20 lat młodszymi! Babcia spod 5 na Leśnej, nie ma autorytetu, żeby dyktować Ci, jaki jest najlepszy wiek do rodzenia dzieci.

Z drugiej jednak strony, Ty sama nie powinnaś oceniać siebie miarą innych ludzi i wmawiać sobie, że masz żyć tak jak inni. Nie oceniaj siebie ostrzej i gorzej przez pryzmat tego, co Cię w życiu spotkało, bo nie wiesz, kim jest osoba, która stoi naprzeciw Ciebie i jakie doświadczenia ma na koncie!




Najgorszym skutkiem wdrążania w życie “mądrych” rad innych i życia według punktu odniesienia, który nie jest adekwatny do Twojej sytuacji, jest zatracenie siebie i utracenie kontroli nad własnym ja. Przestajesz być sobą, by nie być gorszą. Nie zaniżaj też swoich standardów, bo wydaje Ci się, że jesteś towarem uszkodzonym, albo drugiego sortu! Przekuwaj swoje doświadczenia w mocne strony! Ucz się z nich i czerp siłę!

Inna nie znaczy gorsza. Po przejściach, nie oznacza wybrakowana, uszkodzona czy z defektem. Każda z nas ma inny punkt odniesienia, jest nim nasze życiowe doświadczenie, nie pozwól, aby standardy przyjęte przez innych, wytaczały Ci drogę i stygmatyzowały.