mit motywacji

Gdzie nas zaprowadzi mit motywacji

Rozwalimy dzisiaj na kawałki mit motywacji. Kiedy słyszę określenie “mówca motywacyjny” lub “wideo motywacyjne”, to przechodzą mi przez głowę różne myśli. Byłabym kłamcą, gdybym wam tutaj powiedziała, że nie wierzyłam w takie rzeczy, że nie kupiłam książek Grzesiaka, nie byłam na szkoleniach Kołcza Majka i nie obejrzałam w życiu żadnego filmiku z serii “motywacja”.

Z czasem przychodzi mądrość, otwartość na inne wersje rzeczywistości i na uświadomienie sobie, że motywacja nie jest kluczowym czynnikiem, który doprowadzi nas do sukcesu i stanu wiecznego szczęścia.

Jednak nie wszędzie dostaniemy potwierdzenie takiego stanu rzeczy.

Zasiadam na cotygodniowych zajęciach z naszą LDT – Learning Development Tutor. To taki wykładowca – wychowawca, który ma pomagać nam się uczyć, rozwijać w kierunku dalszych studiów lub podjęcia pracy i służyć radą w kwestiach szkolnych, kontaktów z collegem itd. Temat zajęć “Motywacja” – brzmi interesująco i wygląda na to, że wyjątkowo, nie zmarnuje czasu.

Babka robi intro i puszcza nam “motywacyjny” filmik z youtube. Ten poniżej. Wystarczyło mi pierwsze 15-30 sekund tego filmiku, ujęcia z filmu “W pogoni za szczęściem” (który był bardzo fajny, jednak mam wiele zastrzeżeń co do postępowania głównego bohatera, szczególnie względem jego syna), do tego dochodzi wojskowy, rozkazujący ton głosu lektora, wycinki cytatów Martina Luthera Kinga i kwintesencja kiczowatości – sceny z Rocky! Siedzę cicho, kilka razy wzdycham, przeyłykam gula i gryzę się w język. Czekam, może coś mądrego podsumuje ten filmik. Może to tylko puszczone właśnie po to, żeby powiedzieć, że nie tak powinna wyglądać motywacja.



Dobra, obejrzeliście? Ile daliście radę wytrzymać? 40 sekund? 2 minuty? Całość? Zasneliście po drodze, czy czujecie się zmotywowani do działania?

Niestety, nie doczekałam się komentarza ze strony wykładowczyni, który miałby świadczyć o tym, że mamy brać ten filmik z przymróżeniem oka. Mało tego, na koniec piękny slajd z cytatem Martina Luthera Kinga

Jeśli nie potrafisz latać – biegnij
Jeśli nie możesz biec – idź
Jeśli nie dajesz rady iść – czołgaj się
Jakkolwiek, ale poruszaj się DO PRZODU

I komentarz, który spowodował, że prawie wyszłam udając, że mam telefon do odebrania: pamiętajcie, kto stoi w miejscu ten zostaje z tyłu.

Jeszcze raz przypominam, ten wykład był w collegu. Średnia wieku w klasie – 22 lata. Młodzi ludzie z różnych środowisk, krajów, kultur. Przychodzą w XXI wieku do szkoły i mówi się im, że dosłownie mają zapierdalać, nawet jeśli upadną, to mają się podnieść, mają w wieku 18 lat znaleźć swoją misję i cisnąć do przodu , bo inaczej będą przegrywami. I to wszystko łączy ktoś z motywacją.

Na drugi dzień wybrałam się, na spacer ze znajomą. Znamy się już ponad 10 lat z Magdą, więc dziewczyna wie, przez jakie etapy w życiu przeszłam i sama ma spore życiowe doświadczenie. Rozmawiałyśmy o pracy, o życiu, o zmianach, szkole i gdzieś między jednym a drugim wspomniałam o moim doświadczeniu z filmikiem opisanym wcześniej i okolicznościach, w jakich go zobaczyłam. Posłałam jej po kilku dniach link, żeby przekonała się sama i powiedziała mi co myśli. Posłałam to dwóm innym osobom. Reakcja ta sama: WTF?! Ok, czyli to nie tylko ja. Nie tylko ja mam takie skrzywienie albo… No właśnie, może to nie skrzywienie, tylko zwyczajnie większa wrażliwość, otwartość na inne wersje rzeczywistości i zwyczajnie, życiowe doświadczenie bogate w upadki, postoje, cofnięcia się o kilka kroków i przygody z depresją.



Wracając do tematu motywacji. Czy motywacja jest kluczem do sukcesu i szczęścia? Czy może mamy dzisiaj doczynienia z mitem motywacji?

Lata temu przeczytałam artykuł Magdaleny Widłak-Langer o motywacji. Piszę ona w tekście “Motywacja, czy samodyscyplina”  

W rzeczywistości motywacja nie jest rozwiązaniem na wszystko. Mało tego, niemożliwe jest bycie zmotywowanym cały czas. Motywacja bowiem jest stanem, który jak każdy stan, ma swój początek oraz koniec. Nie można zatem oczekiwać, że będzie nieustannym elementem życia. 


Kiedy pojawia się motywacja? Mit Motywacji.

Motywacja nie pojawia się wbrew pozorom, zanim zaczniemy coś robić. Motywacja nie jest zapalnikiem. Nauczyliśmy się szastać tym słowem na lewo i prawo i przypisywać mu magiczne moce i siły. Niektórzy z nas już nawet nie są w stanie inaczej nazwać siły sprawiającej, że zaczynamy coś robić. Według Jeffa Hadena autora książki  “Mit Motywacji”  nie możesz posiadać motywacji, motywacja przychodzi do Ciebie jako efekt dobrego samopoczucia wynikającego z małych sukcesów.

Każdy zna to uczucie (w szczególności, Ci z nas którzy w jakimś stopniu są włączeni w tworzenie czegoś), kiedy musisz coś zrobić. Wiesz, że to się samo nie zrobi. Czy jest to nowy tekst na blog, czy post na insta, korekta dla klienta, projekt logo, lunch na następne dwa dni, czy powrót na siłownie.

Pierwszy moment – “kuuuuźwa! Ale mi się nie chce, nie mam weny”. Zaczynasz, słowa spod palców przelewają się na klawiaturę, pierwsze linie projektu graficznego pojawiają się na ekranie, pierwsze zapachy duszonej cebuli dochodzą do Twojego mózgu, pierwsze endorfiny z wysiłku fizycznego zaczynają zmieniać Twoją chemie mózgu. Pojawia się pierwsze “hmmm… całkiem nieźle mi idzie” i nagle boom! Lecisz z tematem, piszesz, gotujesz, ćwiczysz, uśmiechasz się i robisz więcej, niż zakładałeś (dokładnie teraz to odczuwam!!!).

To jest właśnie motywacja. Efekt rozpoczęcia czegoś pod wpływem samodyscypliny i pierwszego małego sukcesu. Satysfakcja jest paliwem do rozpalenia ognia motywacji, nie jesteś w stanie tych płomieni karmić bez końca, kiedyś się wypali! I co Ci zostanie?

Kolejny raz, każdy z nas zna ten moment zwątpienia. Moment, kiedy stawiamy pod znakiem zapytania wszystko, co robimy, efekty, jakie osiągamy, sens dalszych czynności, nie widzimy takich sukcesów, jakich oczekiwaliśmy. Więc co nam zostaje?! Cholerna samodyscyplina!!! Jeśli teraz, nie zepniemy dupy, nie zagryziemy zębów, to za jakiś zaczniemy od nowa i wiesz co? I pojawi się znowu stan motywacji!

Dlaczego więc w szkole nie opowiadają uczniom o samodyscyplinie? Mało tego, dlaczego nie mówią w szkołach o tym, że czasem trzeba się zatrzymać, wziąć oddech. Zapierdzielanie bez opamiętania doprowadzi na w końcu na skraj. Skraj czego? Sukcesu, możliwe! Depresji, możliwe! Stanów lękowych, możliwe! Izolacji społecznej, możliwe!

Od czego więc zacząć rozmowę ze studentami? Od czego zacząć rozmowę ze swoim dzieckiem, które idzie do szkoły, lub ma chwilowe problemy z “motywacją”? Co powiedzieć znajomemu w klasie, który nie ogarnia materiału, nie radzi sobie z presją?

Powiesz mu: “zapierdalaj!!!”
O może powiesz dziecku “jak nie idziesz do przodu, to będziesz z tyłu za innymi”

Zostawiam was z filmikiem “Happiness” autorstwa Steve’a Cuttsa