patchwork od kuchni

Patchwork od kuchni – przemieleni, wymieszani, doklejeni.

Rodzina patchworkowa, w języku polskim nazywana jest też rodziną łączoną lub rekonstruowaną. Tak po prawdzie, żadne z tych wyrażeń nie oddaje specyfiki tego układu. W języku angielskim istnieje wyrażenie, które przez długi czas było moim ulubionym – “Blended Family”. No właśnie było. Im głębiej wchodzę w tematykę patchworku, im więcej przeżywam i obserwuje, tym mocniej wierzę w to, że to stwierdzenie jest wygodne tak jak patchwork, ale nie do końca trafne. Dzisiaj o patchworku od kuchni, w kuchennej analogii, prostej do zrozumienia i zobrazowania. 

Każda relacja, bez względu na to, jaka by nie była, rozpoczyna się od łączenia, integracji. Kobieta rodzi dziecko, tworzy z nim więź, staje się mamą. Mężczyzna bierze noworodka na ręce i rozpoczyna się tworzenie więzi, on staje się tatą. Maluch biega po domu i wpada do niego z wywalonym jęzorem i klapiącymi uszami szczeniak, tutaj rozpoczyna się kolejne łączenie, kolejny typ integracji. Tak jest i w patchworku, z jednym, ale: jedyny proces łączenia i budowania więzi, która odbywa się w 100% naturalnie, to dwóch dorosłych ludzi podejmujących decyzje o byciu ze sobą i stworzeniu patchworku. Każda następna relacja to proces integracji. Czy nam się to podoba, czy nie każda rodzina ma swój unikatowy styl mieszania, łączenia, sklejania i jak to z pierogami bywa, czasem wszystko wygląda idealnie, a w gotowaniu pieróg się rozklei i mamy bałagan w garnku.


Blendowanie – 100% połączenie 

Wiecie co to blender, prawda? Wrzucasz wszystko do jednej michy i po chwili wszystko staje się jedną jednolitą masą, płynem. Łączy się w całość, nabiera jednolitego koloru, ma jeden smak. Z 5 składników wychodzi nam jedno smoothie. Nie ma miejsca na różne faktury, podzielone kolory, różne zapachy.

Założenie, że patchwork jest rodziną mieszaną, czyli z angielskiego blended family, jest błędne. Nie ma opcji na pełne wymieszanie. W takim układzie wszyscy musieliby być zgodni, nie byłoby miejsca na różnorodność. Co w takim wypadku zrobić z dwoma domami, które mają inne zasady? Co zrobić z zupełnie innym typem relacji pomiędzy rodzeństwem a rodzeństwem przyrodnim? Co zrobić z tak trudną relacją macocha/ojczym – pasierb?

Jesteśmy jedną rodziną, ale nie jednym organizmem.

patchwork smoothie

Posiekajmy wszystko na kawałki! Zróbmy nową całość! 

To typ rodziny patchworkowej gdzie macocha/ojczym po kilku dniach/tygodniach/miesiącach oczekują, że dzieci będą do nich wołać mamo/tato, czekać na bajkę na dobranoc i rzucać się w ramiona na powitanie. Gdzie rodzic biologiczny zakłada, że dzieciaki przyjmą wszystko na klatę i dostosują się bez gadania do nowego porządku.

Taki układ zakłada, że posiekamy wszystko i wszystkich w drobne kawałki, wrzucimy do miski i będziemy mieli przepyszną, pięknie prezentującą się sałatkę. Patchwork tak nie działa.

Nie da się położyć kilku lat życia dziecka na desce do krojenia i posiekać na kawałki tak, by pasowało do nowego układu. Nie można nam po roku posiekać na fragmenty dziecięcych marzeń o mamie i tacie siedzących na widowni, kiedy ono występuje w wymarzonym teatrzyku szkolnym. Nie mamy prawa posiekać na kawałki odnawianych od 10 lat tradycji świątecznych tego dziecka. Każda taka próba integracji spowoduje, że to dziecko, młody człowiek doświadczy po raz kolejny uczucia straty, a stąd krótka droga do nienawidzenia nowego układu. Dupa zbita, integracji nie będzie.


Wrzućmy do mikrofali i podgrzejmy temperaturę patchworku!

W amerykańskiej terminologii patchworku rodziny mikrofalowe to rodziny patchworkowe, które udają rodzinę nuklearną lub starają się, jak mogą, aby ich patchwork wydawał się nie odstawać od norm rodzinnych obserwowanych na co dzień w społeczeństwie.

Jak ja widzę takie “mikrofalowanie”? Zrób eksperyment. Wsadź do mikrofali ziemniaka surowego, ziemniaka ugotowanego, pierś z kurczaka ugotowaną, surową i zamrożoną i wstaw to wszystko na ten sam czas i tę samą siłę kuchenki mikrofalowej. Co z tego będzie zjadliwe, co z tego będzie nadal zimne? Czy wszystko będzie w takim samym stanie? Jak Ci wyszedł eksperyment? Czy miałeś w ogóle nadzieję, że coś z tego wyjdzie?

Wracając do patchworku od kuchni – przyjmijmy, że siła mikrofali to siła uczuć, jakimi obdarzamy dzieci w patchworku, a czas, to czas, jakiego potrzeba, żeby zbudować więź z dziećmi, czas integracji. Nie możemy kochać każdego tak samo! Często macochy czy ojczymowie nie potrafią w ogóle pokochać pasierbów. Wtedy trzeba dozować szacunek, opiekuńczość, umiejętność słuchania i cierpliwość. Budowanie więzi z jednym dzieckiem zajmie Ci kilka miesięcy, z drugim dzieckiem cztery lata, a z trzecim nie uda Ci się w ogóle. Mało tego, jednemu dziecku potrzeba będzie czułości i opiekuńczości, a drugiemu dystansu i powolnego uczenia się nowego układu. Czasem spojrzymy na dzieciaka i pomyślimy “O! Jest wszystko gotowe, można wyciągać z mikrofali”, a okaże się, że w środku jeszcze zimne i surowe.

Nie możemy zakładać, że dzieci przysposobione/pasierbowie będą kochani, tak samo, jak dzieci biologiczne. Nie możemy ich gotować taką samą miłością i w tym samym tempie. Są takie dzieci, często są to już nastolatkowie, które z różnych powodów nie chcą mikrofalowej miłości. Nie wsadzamy więc wszystkich do jednej kuchenki i nie oczekujmy tego samego efektu w przypadku każdego z domowników.

U nas nie było mowy o kuchence mikrofalowej z prostej przyczyny – autyzm Maksa. Wiedziałam, że więź z Liv będzie zupełnie inna, niż z Maksem i będę musiała podgrzewać tę relację z inną częstotliwością, używając innej temperatury i innych metod. Mało tego okazuje się, że pomimo delikatnej i rozsądnej integracji z Liv, w środku tej małej osóbki wszystko jest jeszcze jak w serniku, którego nie wystudziliście – płynne i zmienne.

Gotowanie pod ciśnieniem w szybkowarze

Gotowanie pod ciśnieniem. Działa w przypadku jedzenia, nie działa w przypadku patchworku. Nic co robione jest pod presją, naciskiem i groźbą w rodzinie, nie wyjdzie. Nie możesz powiedzieć dziecku “Wiem, że nie lubisz zupy ogórkowej, ale to ulubiona zupa Twojej macochy i musisz ją zjeść, żeby jej nie sprawić przykrości”.

Do gotowania patchworku pod ciśnieniem często dochodzi przy okazji jakichś okazji. Święta są najgorsze. Napięcia często wynikają ze sprzecznych tradycji i niedomówień. Każda rodzina ma swoje zwyczajne, patchwork z zasady jest połączeniem minimum dwóch rodzin, tym samym dwóch różnych zwyczajów. Żeby uniknąć pokrywki szybkowaru wystrzelającej w powietrze, radziłabym przegadać, jak ma wyglądać ten czas. Jeśli planujesz pobyt dzieciaków w waszym domu w sylwestra, to po pierwsze powiedź to swojej partnerce z wyprzedzeniem, nie zostawiaj tego na ostatnią chwilę. Dzięki temu będziecie mieli czas zaplanować ten wieczór. Jeśli planujecie pierwsze święta wielkanocne razem, to pogadajcie o tym, jak wyglądają wasze zwyczaje związane z tym czasem, co najważniejsze zapytajcie dzieci, jak one to widzą. Może się okazać, że albo za żadne skarby nie chcą zmieniać rodzinnych tradycji, ale chcieliby, żeby macocha/ojczym do nich dołączyli, albo będą chętni spróbować czegoś nowego.

patchwork od kuchni dziecko

Patchwork od kuchni – moja receptura. 

Czym w kuchennej analogi jest dla mnie patchwork?

Wolnowar / Slowcooker – wkładasz do garnka nienaruszone składniki. Pozwalasz im z czasem puścić soki, zmiękczyć trochę, a wszystko to na bardzo małym ogniu. Tak, żeby każdy składnik miał czas na ugotowanie. Z czasem składniki zaczynają się dotykać i łączyć. Tradycje, zwyczaje, uczucia, oczekiwania i marzenia mają szansę na integrację, w odpowiednim dla nich czasie.

Wszystkie wcześniej podane przykłady rodzinnych integracji mają wspólny mianownik – prędkość. Wszystko na szybko. W patchworku nie da się na szybko. Każdy z członków rodziny potrzebuje czasu na zbudowanie zaufania, dowodu na to, że wszyscy są zaangażowani w ten układ. Potrzebują czasu, żeby doświadczyć siebie nawzajem, stworzyć nowe tradycje i zwyczaje. Członkowie “wolnowaru” rozumieją, że dzieci są emocjonalnie i psychologicznie powiązani ze swoimi rodzicami biologicznymi, nawet jeśli jedno z nich nie jest zbytnio zaangażowane w wychowanie dzieci. Ojczym/macocha w procesie powolnego gotowania patchworku, będzie akceptował, że dzieciaki potrzebują czasu tylko z rodzicem biologicznym i usuną się z widoku na jedno popołudnie, aby znajome smaki sobą przeszły i stare tradycje miały swoje miejsce w sercu nowej rodziny.

Wiem, że zajmie wam to więcej czasu. Wiem, że masz oczekiwania. Wiem, że chcielibyście być szczęśliwi już teraz. Wiem też, że tak się nie da, że na dłuższą metę tylko czas i regulacja siły uczuć pomaga stworzyć dobry, długotrwały patchwork.