zrozumiec jego emocje

Zrozumieć jego emocje. Twój mężczyzna jest rozdarty między Tobą, a dziećmi i eks.

Jako macochy próbujemy zrozumieć, z lepszym lub gorszym rezultatem, zachowania dzieci, emocje naszego partnera, sposób postępowania jego eks. Żeby zrozumieć jego emocje, musisz najpierw zrozumieć to, że hierarchia ważności w rodzinie patchoworkowej nigdy nie będzie taka sama, jak w standardowej rodzinie nuklearnej. Mało która z nas ma przywilej bycia na pierwszym miejscu, a jeśli już jest, to jest raczej skutkiem tego, że dzieci mieszkają bardzo daleko, są już dorosłe, lub ojciec jest zwyczajnie niezaangażowany w ich życie.

Kiedy już zrozumiemy to powyższe, to możemy zacząć próbować interpretować to co się dzieje z naszym mężczyzną. Pierwszą rzeczą jaką zauważymy, jeśli tylko się dobrze przyjrzymy to fakt, że ten mężczyzna jest rozdarty między nami, a dziećmi i eks. 

Jeśli w Twoim życiu są obecne dzieci Twojego partnera, męża to nie są one kluczowym czynnikiem wpływającym na Twoje życie. Jest nim Twój partner. On jest wyznacznikiem tego, czy w tym patchworkowym układzie jesteś szczęśliwa lub nie. To jego podejście i zachowanie będą stanowić o tym, czy twoje życie macochy będzie wyjątkowo stresujące i nie do zniesienia, w miarę ok lub całkiem przyjemne.

Każda rodzina łączona ma swoje wady, przechodzi trudne momenty, ma pewne problemy i zawsze będziecie napotykali na przeszkody i powody do płaczu. Jest to nieuniknione, ale takie same momenty mają standardowe rodziny. Jednak w patchworku to biologiczny rodzic i jego poczynania grają kluczową rolę. Dlatego zastanówmy się dzisiaj nad tym, co taki mężczyzna odczuwa, przez co przechodzi i dlaczego czasem robi to, co robi.

Kiedy czytam internetowe wypowiedzi macoszek, ojców i pasierbów często widzę, że to właśnie biologiczni rodzice w patchworku mają problem z ocenieniem tego, jak rozegrać obecne w tym układzie gierki. Po czyjej stronie być, kiedy wybrać stronę dzieci, kiedy macoszki, a kiedy, ironicznie, swojej eks.

Raz po raz czytam historię, kiedy dzieci twierdzą, że ojciec zawsze wybiera stronę nowej partnerki, macochy. Często razem z tym zdaniem pada “Ona nim manipuluje”, “Ona rządzi w domu, a mój ojciec nie ma nic do powiedzenia”, “Nie chce tam przyjeżdżać, bo to JEJ dom”, “Dlaczego mam słuchać ojca, skoro tak naprawdę to słowa wsadzone w jego usta przez moją macochę?”.



Z drugiej strony jest rzesza wypowiedzi macoszek, pokazująca inny obraz, kiedy to dzieci rządzą ojcem. Wszystkie decyzje są podejmowane przez pryzmat dzieci, dzieci zawsze mają priorytet i to ich uczucia i dobro muszą być zawsze górą. Wtedy z reguły, dzieciakom wszystko uchodzi płazem, mogą bezkarnie ignorować lub nawet obrażać macochę, umniejszać jej pozycje w rodzinie. Dochodzi do kłótni i to ze strony macoszki często pada “Czuje się jak intruz w moim własnym domu”“Mój partner to totalna dupa, dzieci nim rządzą”, “Dłużej tego nie wytrzymam, nie mam nic do powiedzenia.”.

Trzecia, jakże znienawidzona przez nas, macoszki opcja to : “Moim partnerem rządzi jego eks” . Ile razy czytałam i słyszałam od innych macoch, że obecność eks ich partnera w życiu jej rodziny jest tak znacząca, że czasem mają wrażenie, że żyją w trójkącie. Nie ukrywam, że mieliśmy sami taki okres. Nazywałam to “Trójkąt Bermudzki”, bo z reguły moje zdanie się w tym układzie traciło, moja opinia znikała w falach ich niewyjaśnionych problemów i żali.

Każda z tych sytuacji to dowód na to, że nasi mężczyźni nie radzą sobie w tej trudnej układance. Rozdarci między trzema stronami, często nawet zapominają o sobie. Czasem wybierają bycie pasywnym i pozwalają dyrygować sobą jednej, drugiej lub trzeciej stronie. Ignorowanie problematycznej sytuacji, w jakiej są i obojętne podchodzenie do walk, rywalizacji i siłowania się mniej ich kosztuje emocjonalnie niż próba balansowania tego układu. Niestety to oni muszą to ogarnąć, a my jako macochy musimy zrozumieć, jak ważną rolę mają nasi faceci i jak odpowiedzialną robotę muszą oni zrobić. Pytanie tylko, czy im w tym pomagamy, czy przeszkadzamy?

Z rozmów z psychologami, którzy zajmują się rodzinami łączonymi i pracują z ojcami biologicznymi, jasno wynika, że uniwersalnym konfliktem odgrywanym wewnątrz głów mężczyzn jest “Kogo mam wybrać? Kobietę czy dzieci?” . Bardzo rzadko mówią o tym głośno, głównie przez strach przed byciem ocenianym i niezrozumianym. Mężczyźni wbrew utartej opinii, mają też tendencję do obwiniania się za sytuację, w której są i w której postawili tych, których kochają — dzieci i swoją kobietę. Więc tak jak my, macoszki, często czujemy się niezrozumiane, źle traktowane, oceniane i czasem “wrobione” w ten układ, to nasi partnerzy w tym samym czasie mogą czuć się sparaliżowani strachem przed podjęciem decyzji, przestraszeni i nierzadko mają wrażenie, że czego by nie zrobili, to będzie źle. Często kierowani strachem i utartymi w mózgu ścieżkami podejmowania decyzji nie potrafią postawić się swojej eks. Ze strachu o utratę miłości dzieci, nie potrafią stanąć raz za razem w obronie swojej nowej wybranki. Z bezsilności i zmęczenia pozwalają macoszce decydować o każdej kwestii w życiu jego i jego dzieci.

Duży wpływ na to, jak wygląda dzisiaj postać ojca, mają zmiany zachodzące w społeczeństwie i zmiany kulturowe. Kiedyś to matka sprawowała opiekę nad dziećmi, a ojciec utrzymywał dom. Dzisiaj z badań wynika, że ojciec spędza o ok. 2 godzin więcej z dzieckiem w dni pracujące niż 10-20 lat temu. Ojcowie są dzisiaj obecni w życiu dzieci, mało tego chcą nadal być pomimo rozwodów, problemów, nowych związków i zmian. Sądy niestety jeszcze tej zmiany w dynamice rodzin nie zauważyły. Na początku naszego związku, Nikodem cierpiał każdego wieczoru, bo nie mógł ucałować i utulić swoich dzieci do snu. Takie cierpienie może spowodować, że facet zapłaci wysoką cenę (układanie się pod dyktando eks) w celu widzenia dzieciaków częściej, lub zacznie ignorować sytuacje, w jakiej jest i stanie się pasywny.

Jego emocje, a trend “Dziecko w centrum zainteresowania”

Kolejna zmiana w naszej kulturze, która dzisiaj bardzo różni pokolenia to podejście “Dziecko w centrum zainteresowania”. Wraz z tym podejściem pojawiły się jego ekstremalne przypadki, kiedy to potrzeby i zachcianki dziecka odbijają się na związku rodziców, a rodzice mają poczucie, że zawsze muszą być idealni. Rodzice biologiczni żyjący w układach patchworkowych są podatni na przeginanie z “centralizacją” dziecka. Każde z nich robi to nieświadomie i z czasem albo im przechodzi, albo dziecko już tego wymaga, bo tak zostało nauczone.

Dlaczego tak się dzieje? Hipotetycznie, w nuklearnej rodzinie dziecko wstaje rano, zjada śniadanie, tata je odwozi do szkoły, mama odbiera ze szkoły — każde z rodziców ma chwilkę z nim. Po szkole jedzą razem obiad, bawią się, dziecko ma czas dla siebie, a rodzice mają moment, żeby porozmawiać. Mama szykuje dzieci do spania, tata czyta im do spania. Tak się dzieje 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku (z wyjątkami od reguły, na wyjazdy, wakacje, chorobę i inne takie). W patchworku tata ma czasem jeden weekend raz na dwa tygodnie, żeby nadrobić ten czas. Czasem jest to 3 dni w tygodniu, czasem dwa tygodnie z miesiąca. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak dużą potrzebę podarowania dziecku tego, czego tylko zapragnie, co sprawi, że się uśmiechnie i powie „Tato kocham Cię, jesteś najlepszy” Ci mężczyźni odczuwają. Nie dziwię się, że Ci mężczyźni mają problem z balansem, z równością w dawaniu uczuć dzieciom i kobiecie, która przecież w ich mniemaniu mają 7 dni w tygodniu.



Z własnej perspektywy, wiecie ile razy słyszałam od Nikodema słowa “Przecież Ty masz mnie na co dzień, oni tylko 3 dni w tygodniu”, “Wyluzuj, daj mi z nimi spędzić czas”. W tej kwestii pojawił się mega konfliktowy po dzisiaj problem ze spaniem Liv i Maksa z Nikodemem. Po dziś dzień, a minęło już sporo czasu mam problem z tym, że czasem Nikodem się zgadza na to, żeby Liv z nim spała na kanapie. Dla mnie jest to dziwne i nieodpowiednie, dla niego jest to czas spędzony z córką, kiedy może obserwować jak Liv zasypia, być tatą na pełen etat, bronić swojego pisklaka przed koszmarami nocy!

Jak ten balans odnaleźć? Jak zrozumieć jego emocje? Czy w ogóle jest jakaś zwycięska strategia, która pomoże nam uniknąć “złych scenariuszy”? Nie jestem w stanie powiedzieć wam co macie zrobić, żeby wyszło, bo to indywidualna sprawa. Co pomogło u nas?

  1. Nie podważamy swoich decyzji przy dzieciach. Jeśli się, nie zgadzamy w jakiejś kwestii, to dyskutujemy o tym, kiedy nie ma dzieci, lub są czymś zajęte.
  2. Nikodem dostaje czas 1:1 z dziećmi, kiedy ja nie przeszkadzam, nie odciągam jego uwagi od dzieci
  3. Nikodem mówi dzieciom o tym, że mnie kocha i jestem dla niego ważna – to ma im pokazać, że z szacunku do taty i jego wyborów mają darzyć mnie szacunkiem
  4. Mówimy w domu głośno o emocjach i uczuciach. Nikt nie zostaje pominięty i samopoczucie każdego z nas jest brane pod uwagę
  5. Nikodem uprzedza mnie o jakichkolwiek spotkaniach i ustaleniach z mamą dzieci. Zmiany w datach, wyjazdach itp są konsultowane ze mną
  6. Staramy się spędzać jakiś czas, wszyscy razem, jako rodzina, robiąc coś, co angażuje nas wszystkich. Czy jest to basen, czy konkurs malowania czy granie w Jenge
  7. Ja staram się nie angażować emocjonalnie w konflikty Nikodema z eks, ale też nie boję się wyrazić swojej opinii, a Nikodem wie, że może przyjść do mnie po poradę
  8. Wspólnie podejmujemy decyzje o wydatkach na dzieci
  9. Planujemy zawsze jedne wakacje z dziećmi, jedne tylko dla nas
  10. Nikodem pojawia się na wydarzeniach szkolnych dzieci razem ze swoją eks, bez kłótni i potyczek. Ja nie mam problemu z tym, że czasem wypiją kawę i porozmawiają jak ludzie.
  11. Rozmawiamy i jeszcze rozmawiamy. Komunikacja między nami, dzielenie się swoimi wątpliwościami i szczerość powodują, że te negatywne uczucia nie rosną do rozmiarów nierozwiązywalnych problemów.

Taki jest nasz przepis, czasem szwankuje i musimy wprowadzać poprawki i nagłe zmiany. Pisząc każdy wpis o patchworku, podkreślam, że każda rodzina ma swoją dynamikę, wszyscy na siebie wpływamy i zmiany w życiu, zdrowiu, emocjach i uczuciach, którego kogokolwiek z nas ma wpływ na nas wszystkich. Dzisiaj po kilku latach nauczyłam się patrzeć na Nikodema jak na trzy w jednym: ojca, partnera i eks męża. Każda z tych ról jest istotna, czasem mniej, czasem bardziej i chyba o to w tym chodzi, żebyśmy jako macochy nie zapominały, że jak bardzo byśmy się nie starały, to ten mężczyzna, którego kochamy, jest rozdarty między nami, dziećmi i w jakimś stopniu jego eks. Jego emocje, podejście i zachowanie będą miały wpływ na to, czy będziemy szczęśliwymi macochami.